Lysek przez chwile wciagal w nozdrza zapach kopalni potem pogrzebal kopytem a kiedy Kubok zdjal mu z oczu szmate obejrzal sie zdziwiony Dziwejcie sie zauwazyl jeden z gornikow Ogladalo sie nie przymierzajac jak czlowiek Piekny koniczek Szkoda go do kopalni rzekl drugi i poklepal Lyska po karku